Recenzje

[86] „Potwory i krytycy” J.R.R. Tolkien – recenzja

Tolkiena znałem do tej pory przede wszystkim jako pierwszego naprawdę popularnego twórcę fantasy w dziejach, osobę, która podarowała nam takie perełki literatury jak Hobbit i Władca Pierścieni. Dzięki zbiorowi jego esejów literacko-naukowych, zatytułowanemu Potwory i krytycy, miałem szansę zapoznać się z nim od strony filologicznej, naukowej i krytycznej.

Zbiór zawiera 5 esejów. Są to: Beowulf: potwory i krytycy; O tłumaczeniu Beowulfa; Pan Gawen i Zielony Rycerz; O baśniach albo Drzewo i liść; i w końcu Po angielsku i walijsku. Nie istnieje jedna wspólna tematyka owych utworów – część dotyczy kwestii językowych, inna zaś literackich, omawiane są też różne dzieła bądź zjawiska.

Tytułowy esej, poświęcony Beowulfowi, to jest eposowi staro-angielskiemu, skoncentrował się nawet nie tyle na samym utworze, co bardziej na tym, jak jest odbierany przez „poważną” krytykę literacką – i jak bardzo owa krytyka jest strzałem w stopę. Poruszono tutaj wiele kwestii, ale mi najbardziej w pamięć zapadła kwestia „aż” dwójki potworów.

W wielkim skrócie, wygląda to tak” „no, AŻ dwójka potworów! No, jeden by wystarczył! Oh, ah, po co AŻ DWA potwory?! NO, po kiego grzyba?!” I tak, takie pytania zadają sobie ludzie z dyplomami w literaturoznawstwie… Nie debatujemy w tym momencie o tym, co potwory symbolizują, o ich relacji z głównym bohaterem, ogólnym wydźwięku eposu, tylko o liczbie potworów i „czemu aż dwa?! NOSZ!”.

Ogólnie mam wrażenie, że Tolkien, pisząc ten esej, trochę wyprzedził swoją epokę. Czytając go, miałem wrażenie, że bardzo podobne, jeśli nie identyczne argumenty można by było wykorzystać w „dyskusji” z „poważnymi krytykami” i dzisiaj, w momencie, gdy ci w ogóle nie rozumieją literatury fantasy i zamiast ją docenić, pytają „no, czemu magia i czemu czarodzieje? Kto to widział!”.

Wiec tak, muszę Tolkienowi przyznać tytuł wizjonera.

Esej o tłumaczeniu Beowulfa był w dużej mierze poświęcony kwestiom językoznawczym i jakiejś melodii czy też rytmice języka, analizowanej naukowo – przyznam wprost, przeskoczyłem przez niego, i tak nic bym nie zrozumiał, nie uważam też całej materii za dostatecznie interesującą. Nie oceniam więc tego konkretnego eseju, gdyż zdaję sobie sprawę, że nie jestem jego grupą docelową.

Pan Gawen i Zielony Rycerz był bardzo interesujący, pomimo tego, że nie znam oryginalnego utworu, który omawia. Była to analiza literacka jednej z legend arturiańskich, w której pojawiają się elementy baśniowe. Autor oryginału poświęcił się tematyce moralności, dobrego obyczaju i tego, że nie zawsze owe warstwy znaczą to samo i mogą pozostawać w konflikcie. Tolkien wszystko nam to ładnie wyłożył, omawiając szczegółowo legendę i jej znaczenie w literaturoznawstwie. Był to bardzo ciekawy tekst, który, myślę, zainteresuje każdego. Ja sam chciałbym kiedyś przeczytać Pana Gawena i Zielonego Rycerza, ale nie wiem czy i kiedy to zrobię, z pewnością jednak wielki fantasta mnie do tego zachęcił.

O baśniach… analizuje bajki i baśnie, jak sama nazwa wskazuje. Autor omawia krainę Faerie, jej zasady i to, co może się w niej wydarzyć, a co nie i czemu. To również był bardzo ciekawy tekst literacki i cieszę się, że się z nim zapoznałem. Wśród poruszonych kwestii jest między innymi ta, iż bajki wcale nie muszą być tylko dla dzieci (i jak to się w ogóle stało, że zaczęto je z nimi wiązać), jak i obrona eskapizmu przed tymi, którzy patrzą na eskapistów z góry. No ale cóż, Tolkien jako twórca Śródziemia bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę.

Po angielsku i walijsku to esej czysto językoznawczy, aż napisany prostym językiem i poświęcony wzajemnym interakcjom dwóch języków Wielkiej Brytanii. Tolkien bardzo lubił walijski (nawet jeśli może nie tak bardzo jak fiński), miał więc w tym temacie sporo do powiedzenia. Ja sam, jako osoba żyjąca poza Wyspami Brytyjskimi nie byłem świadom wielu kwestii, które podniósł w swoim tekście. Było to bardzo olśniewające doświadczenie, które poszerzyło moje horyzonty. Dodatkowo rozumiem dzięki temu lepiej samą osobę Tolkiena i to, czemu i jak fascynował się językami obcymi.

Podsumowując, jaka jest moja perspektywa na Potworów i krytyków? Nie znałem autora od strony, od której się zaprezentował w tym zbiorze i bardzo jestem rad, iż mogłem go poznać w ten sposób. Sam zbiór jest inteligentnie napisany i ciekawy, ale mam wrażenie, że blaknie w porównaniu z innymi dokonaniami literata. Uważam, że to rozwijająca lektura, ale bardzo opcjonalna i niekonieczna dla analizy tego, co zwiemy Tolkienistyką. Nie żałuję sięgnięcie po ten wolumin, ale mam wrażenie, że spodziewałem się mimo wszystko czegoś więcej.

Ocena: Yay! 4/5
Ocena: Yay! 4/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Potwory i krytycy

Tytuł oryginału: The Monsters and The Critics

Autor: J.R.R. Tolkien

Stron: 266

Wydawnictwo: vis-a-vis/Etiuda

Rok: 2010

Oprawa: twarda

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s