Recenzje

[81] „Pinokio” Carlo Collodi – recenzja

Pinokio to klasyk literatury dziecięcej, książka, z którą absolutnie każdy zapoznał się w miarę swojej edukacji szkolnej. Baśń o drewnianym pajacyku, który chciał być chłopcem, i o jego przygodach z tym związanych, jako dziecko mnie urzekła. Co jednak myślę o tej bajce jako osoba dorosła?

Zapewne wszyscy znamy fabułę Pinokia, ale omówią ją z recenzenckiego obowiązku – mówiący kawałek drewna zostaje wyrzeźbiony w pajacyka przez Dżepetta, który to pajacyk potem ożywa i zostaje przez niego adoptowany. Pajacyk jest jednak głupi i nieposłuszny, nie chce ani pracować, ani się uczyć. W związku z tym sprawia Dżepettowi wiele cierpień i rozczarowań, ale ten dalej go kocha.

Poza Dżepettem, ważną postacią w życiu Pinokia jest Wróżka o Błękitnych Włosach, która najpierw jako mała dziewczynka jest jego siostrzyczką, potem zaś, jako dorosła kobieta, pełni funkcję matki. Wróżka ma moc zamiany Pinokia w prawdziwego chłopca, ale tylko, jeśli ten zasłuży na to swoim zachowaniem i ciężką pracą. Jako, że jest to sprzeczne z jego naturą, wydarzy to się dopiero pod koniec książki, po wielu przygodach i utrudnieniach, za które winę ponosi tylko sam zainteresowany.

To tyle jeśli chodzi o fabułę utworu. A mój jego odbiór… urgh… jako osoba dorosła, myślę, że najważniejszą emocją, która mi towarzyszyła podczas lektury, była… irytacja?

Znaczy, ten Pinokio jest NAPRAWDĘ nieposłuszny, głupi, ciągle popełnia jakieś idiotyczne błędy, co gorsza, niczego się na nich nie uczy i jak robił źle, tak robi – w dokładnie ten sam sposób! To jest tak strasznie wkurzające! Jak to czytałem, to miałem wielką, ale to wielką ochotę, by któryś z bohaterów – nie wiem, może Wróżka? – podszedł do niego i dał mu w łeb.

Częścią irytacji jest też to, że Pinokio ma aż dwójkę kochających rodziców, ale nie słucha i nie szanuje żadnego z nich, choć chcą dla niego jak najlepiej i troszczą się o niego z całych sił. No Boże, jak tak można?! Grrrrrr!

Mam też wrażenie, że Pinokio to książka seksistowska. Otóż autor nie pisał „dzieci, które nie słuchają rodziców, źle kończą”. Zamiast tego pisał (wielokrotnie i zawsze w tej samej formule!), że źle skończą tacy „chłopcy”. Słowo „dzieci” w takim kontekście nie padło chyba ani razu. Ja wiem, że to stara książka, ale jak patrzymy na nią z perspektywy współczesnej teorii gender… oj, źle się pod tym aspektem zestarzała. Nie wiem czy mając syna, chciałbym mu czytać owe dzieło, będąc szczerym…

Muszę jednak pochwalić kreację Wróżki o Niebieskich Włosach. Była bardzo ciepłą postacią, mądrą i życzliwą, która robiła, co tylko mogła, by wspomóc Pinokia. To niewątpliwie mój ulubiony bohater literacki w całej książce. Bardzo się cieszę, że się pojawiła na kartach tej baśni, była po prostu wspaniała.

Poza tym, książka jest miejscami wręcz nielogiczna. Po oszukaniu przez Kota i Lisa Pinokio idzie do sędziego się pożalić. Ten słucha, słucha, po czym… wsadza do wiezienia Pinokia?! Czy naiwność w Mieście Głupców to przestępstwo? A może sędzia był w zmowie z Kotem i Lisem? Nie dowiadujemy się tego w ogóle. Zabrakło dosłownie jednego zdania wyjaśnienia. Urgh!

Dalej kontynuując wątek – był pies, który nie potrafił pływać (?), Pinokio był się usmażenia na patelni (?), bo został wzięty za rybę (???) – przecież był pajacykiem, patelnia z oliwą nie powinna mu zrobić większej krzywdy! W sumie wspomniany pies pojawił się znikąd – najpierw Pinokio idzie z I Carabinieri (czyli włoskimi policjantami), następnie im ucieka, a oni puszczają za nim psa, o którym nic wcześniej nie było choćby wspomniane. WTF?!

Największą nielogicznością był chyba gigantyczny rekin… z płucami… chory na astmę… i kichający… ym… gdzie autor się uczył biologii? Choćby podstaw? In altri termini – che cosa, oddio?

W sumie nielogiczności było pewnie więcej, ale to takie, która najbardziej zapamiętałem… ah, Pinokio jest żywym pajacykiem, ale musi jeść i może chorować. Ja… nie skomentuję tego może?

Nieco rozczarowujące było zakończenie Pinokia, będąc szczerym. Poza tym, że Pinokio został prawdziwym chłopczykiem, nie pamiętałem z niego absolutnie nic. Spodziewałem się jednak, że baśń zakończy się ślubem Dżepetta z Wróżką – w końcu byli jego rodzicami, czyż nie? I ślub to takie… typowe pozytywne zakończenie bajki, myślę? Niestety, ślubu tutaj nie było. Jego brak bardzo mnie rozczarował.

A tak w ogóle – nie można było Dżepetta zostawić we włoskiej wersji zamiast spolszczać fonetycznie? Ładniej by to wyglądało na piśmie, uważam. Eh…

Podsumowując, jaką książką jest Pinokio? Nie taką złą, choć istnieje z nią parę problemów. Najważniejszymi są irytująca postać Pinokia (Boże, jak teraz o tym myślę… trochę wróciły odczucia z czytania Lipińskiej! Boże, pomocy!) i krytyka nieposłusznych chłopców zamiast nieposłusznych dzieci. Niemniej jednak, dalej jest to książka warta uwagi i naszego czasu, ma też ponadczasowe walory edukacyjne i wychowawcze. Myślę też, że małe dziecko, czytając ją, nie dostrzeże wielu aspektów, które dla mnie były wątpliwe. Z mojej perspektywy jednak muszę postawić ocenę 4/5 zamiast 5/5. Mam wrażenie, że ta baśń się zestarzała w relatywnie nieprzyjemny sposób.

Ocena: Yay! 4/5
Ocena: Yay! 4/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Pinokio

Tytuł oryginału: Le avventure di Pinocchio

Autor: Carlo Collori

Stron: 151

Wydawnictwo: Greg

Rok: 2022

Oprawa: twarda

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s