Recenzje

[31] „Kolejne 365 dni” Blanka Lipińska – recenzja

Poprzednie książki autorstwa Blanki Lipińskiej365 dni i Ten dzień – nie wywarły na mnie żadnego pozytywnego wrażenia. Uważam inne części trylogii za nudne, wtórne i – przede wszystkim – nielogiczne do bólu. Czy Kolejne 365 dni odwróci złą passę?

Akcja książki zaczyna się tam, gzie nas zostawił Ten dzień – obserwujemy Laurę w szpitalu, po tym, jak trafił ją pocisk, przez co straciła ciążę. Utrata dziecka ma swój wpływ na jej relację z Massimem – żadne z nich nie potrafi sobie z tym poradzić, a już na pewno nie przystojny Włoch. W momencie, gdy Don mafii zostawia główną bohaterkę samą, ta myśli o Nacho, kolorowym chłopcu, z którym spędziła przyjemne chwile na Wyspach Kanaryjskich. Gdy mężczyzna pojawia się ponownie w jej życiu, Laura będzie musiała wybrać, z którym spędzić resztę żywota.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony poprowadzeniem wątku Nacho-Laura przez Lipińską. Spodziewałem się kolejnego „zakochania od pierwszego wejrzenia w penisie”, które charakteryzowało „relację” Massima i Polki, tymczasem otrzymałem wątek pełen przyjaźni, śmiechu i wspierania się nawzajem. Boże! Nareszcie! Nareszcie czytanie trylogii 365 dni wygląda z grubsza jak romans, w dodatku taki dobrze uzasadniony i opisany, niż „a, chcę, żeby postaci poszły do łóżka i wyznały se miłość, więc tak zrobią” uznała autorka. Chryste, cóż za różnica w poziomie! Normalnie, gdyby tak książka nie była zwieńczeniem nieudanego cyklu, to mógłbym się nawet zachwycić.

Niestety, cykl jest średnio nieudany i obawiam się, że nawet nowo odkryte zdolności literacko-psychologiczne Lipińskiej już go nie zbawią. Znaczy, ciężko mi oceniać Kolejne 365 dni w separacji od idiotyzmów i wad poprzednich części.

Właśnie, idiotyzmy. Możliwe, że dialogi Nacho i Laury były fajne, ale przy bliższym przyjrzeniu się widać, kto napisał tę książkę. Zacznijmy może od tego, że Laura w pewnym momencie została zgwałcona przez Massima, mimo to wciąż go kochała i dalej ją podniecał (…?), same zaś gwałty nie zostały moim zdaniem odpowiednio ukazane w książce. Znaczy, ofiara gwałtu doświadcza, myślę, pewnym stanów psychicznych, których na próżno szukać u Lipińskiej.

Problemem jest także to, że pisarka dalej nie opisuje scen jakimś odpowiednio pięknym, długim, artystycznym językiem. W efekcie od „poroniłam dziecko, cierpię” do „idę na imprezę, muszę się wystroić” minęło z jakieś… 15 stron? Albo nawet z 10? Zbyt mało w moim odczuciu, dziwnie się to czytało. Na kilka stron po pierwszym gwałcie na Laurze ta wraca do Polski wielce szczęśliwa, i to się czytało równie źle, jeśli mam byś szczery.

Zastanawia mnie także pewna zasadniczość opisywania gwałtów na głównej bohaterce. Znaczy, nie twierdzę, że literatura ma unikać trudnych tematów, nie, ale wierzę, że wszystko w książce powinno spełniać jakiś cel, zwłaszcza traumatyczne doświadczenia protagonistów. Patrzę sobie na te sceny gwałtów w Kolejnych 365 dniach i… nie widzę niestety żadnego celu. Najmniejszego.

Powinienem także powiedzieć, że w dobrze napisanej książce, z wyrazistymi bohaterami, z którymi czytelnik się wiąże, problemy postaci wywołują pewną reakcje emocjonalną w czytelniku. Trylogia 365 dni nie jest dobrze napisana, gdyż ani cierpienie Laury, ani jej ostateczne zwycięstwo i szczęście nie obchodzą mnie w ogóle.

Niestety, ta część ma dużo wad poprzedniczek. Scen erotycznych dalej jest moim zdaniem zbyt wiele i wszystkie są pisane na jedną modłę. W efekcie wszystko to się zlewa w jednolitą, szarą, nijaką masę.

O Laurze i Oldze dalej można powiedzieć, że są pustakami i przeklinają bez żadnej potrzeby, bo… najwyraźniej nie wiedzą, że można się komunikować inaczej? Powiem więcej, nie wiem czy pani Lipińska wie, że można się komunikować inaczej, a to już spory problem. I znowu, tak, literatura nie powinna na siłę uciekać od przekleństw, ale jeśli „kurwa” stosowana jest przez bohaterów w rodzaju przecinka, bez żadnego usprawiedliwienia, to wtedy mamy problem.

Moje wątpliwości budzi także – znowu – poziom języków obcych autorki. Massimo wyraźnie powiedział w jednym miejscu do Laury – tak, dalej się komunikują po angielsku – że „będzie go miała w dupie. Za chwilę dosłownie” czy coś. Problem w tym, że „mieć kogoś/coś w dupie” to idiom w języku polskim, po angielsku mówi się takie rzeczy zupełnie inaczej. I w świecie fikcji Lipińskiej taka wypowiedź nie ma większego sensu.

Muszę się powtórzyć – czy Blanka Lipińska zna angielski? Nie mam pewności, czy tak jest.

Podsumowując, jak oceniam Kolejne 365 dni? Sam w sobie wątek romantyczny na linii Nacho-Laura był całkiem dobrze poprowadzony i ciekawy, ale utonęło to niestety w morzu wulgaryzmów, alogiczności, wtórnych scen łóżkowych, a także gwałtów, które, gdyby się wydarzyły prawdziwej osobie, miałyby znacznie większy wpływ na jej psychikę niż to, co pokazano na przykładzie Laury.

Mimo wszystko, nie skreślałbym tej książki w 100%. Jest nieco lepsza od Tego dnia i mniej-więcej na takim samym poziomie, jak 365 dni. Nie jest to książka jakiś wysokich lotów i to widać, ale nie jest także najgorszą książką, jaką czytałem w życiu – tylko jedną z gorszych.

Ocena: Meh 2/5
Ocena: Meh! 2/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Kolejne 365 dni

Autor: Blanka Lipińska

Stron: ebook

Wydawnictwo: Agora

Rok: 2019

Oprawa: ebook

2 myśli na temat “[31] „Kolejne 365 dni” Blanka Lipińska – recenzja

    1. Hm… ciężko powiedzieć? xD Poprzednia część trylogii 365 dni była bardzo kiepska, ale chyba były i gorsze książki? xD Ale Ten dzień (i w ogóle wszystko Lipińskiej) to serio jedne z gorszych xD

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s