Recenzje

[19] „Cień i kość” Leigh Bardugo – recenzja

Wielokrotnie przeglądając na Twitterze hasztag #TwitteroweKsiążkary, widziałem ludzi, zachwyconych tym, iż przyszła im paczka z trylogią griszów – całą masę ludzi. Korzystając z tego, iż na urodziny mój Stryjo dał mi kartę podarunkową do Świata Książki, postanowiłem zakupić całą serię i sprawdzić, o co tyle szumu.

Główną bohaterką i narratorką Cienia i kości jest młoda kobieta imieniem Alina Starkov. Alina jest dosyć zwykłą osobą – chudą sierotą z wiecznymi cieniami pod oczami, która pracuje w Pierwszej Armii jako kartograf. Alina posiada najlepszego przyjaciela, Mala, z którym razem się wychowała w sierocińcu. Czuje od niego coś więcej niż tylko przyjaźń, ale nigdy mu tego nie wyjawiła, z obawy, iż ich relacja się skomplikuje, a jej uczucia pozostaną nieodwzajemnione.

Alina i Mal żyją w Ravce, państwie przypominającym nieco Rosję carską. Pomiędzy Ravką a jej wybrzeżem na zachodzie znajduje się tzw. Fałda Cienia, stworzona przez jednego z poprzednich Zmroczy, potężnego czarodzieja manipulującego ciemnością. W Fałdzie jest zawsze ciemno, niegdyś żyzna ziemia zmieniła się w piasek, po którym suną piaskowe łodzie, a na domiar złego miejsce zamieszkują volcry, potwory przypominające mieszankę człowieka i kruka, zawsze chętne, by zjeść ludzkie mięso. Każda przeprawa przez Fałdę jest więc zajrzeniem w oczy śmierci, ale ktoś to musi robić – Ravka od 100 lat jest w stanie wojny, a droga przez Fałdę Cienia jest jedyną, która prowadzi do Morza Prawdziwego, co zaś oznacza możliwość handlu.

Tak się składa, że Alina z Malem muszą przebyć Fałdę Cienia. Jak można się domyślić, volcry atakują i ich. Alina, w ostatniej chwili odnajduje w sobie magiczne moce, które sprawiają, iż potwory zostawiają ich w spokoju. Nie są to jednak takie zwykłe zdolności, gdyż magia Aliny jest jedyna w swoim rodzaju – jest ona Przywoływaczką Słońca, która potencjalnie może zniszczyć Fałdę raz na zawsze, tym samym ratując całą Ravkę.

Tak więc Alina trafia do stolicy państwa, gdzie w Małym Pałacu zamieszkuje z innymi Griszami, to jest czarodziejami zajmującymi się tzw. Małą Nauką. Oddaje tu się studiom praktycznym i teoretycznym, pragnąc lepiej zrozumieć swój dar, moce jej towarzyszy i opanować zdolności, które jak na złość nie chcą działać i słuchać jej głosu.

Powyższe brzmi nieco jak typowa powieść fantasy i poniekąd tak jest. Główna bohaterka, która odkrywa w sobie potężnie, wyjątkowe moce, od których zależy przyszłość świata… czy nie widzieliśmy tego już setkę razy w innych książkach z tego gatunku?

Może i owszem, ale na szczęście w miarę, jak fabuła się rozwija, okazuje się, iż Alina będzie uciekać, szukając własnej wolności i podmiotowości, a powieść nie kończy się magicznym zbawieniem świata. To jeden z plusów książki.

Drugim jest to, iż to, co początkowo wziąłem za prostą i nieco nudną opowiastkę o wielkiej potędze, tak naprawdę było opowieścią o tym, co jesteśmy w stanie poświęcić dla swoich przyjaciół, tym, iż nasze serce jest nas w stanie zaślepić, a także o potędze litości, która, ukazana w krytycznym momencie, może nas wynieść i wyzwolić z okowów. Te wszystkie wątki i motywy także poczytuję książce na plus.

Niestety, Cień i kość ma także swoje minusy. Jest ich kilka. Jednym z pewnością jest to, że książka, choć miała w zamierzeniu uderzać w rosyjskie klimaty, nie do końca jest w stanie nam to zapewnić. Niby jest tu car i caryca, ale najczęściej są nazywani królem i królową, mam też wrażenie, że autorka albo nie znała języka rosyjskiego i kultury rosyjskiej z pierwszej ręki, albo po prostu nie potrafiła tego oddać w powieści. Niby miało być jak w Rosji z XIX wieku, ale czytając tę książkę, nie odebrałem żadnych vibes związanych z jakimkolwiek konkretnym państwem. Szkoda, gdyby pociągnąć ten wątek, byłoby świeżo i oryginalnie, a tak… wyszło ciut nijako.

Innym problemem książki jest dokładna natura magii w świecie. Patrząc na rozpoczynający Cień i kość spis kategorii Griszów, miałem skojarzenia z serią Czas Żniw Samanthy Shannon. Niestety, to co w książce Brytyjki było bardzo unikalne i przemyślane, tutaj było zwykłym „magia ciała ludzkiego, magia przywoływania żywiołów, magia materii”. Myślę, że gdyby w zasady magii, jej ograniczenia i szczególiki włożono trochę wysiłku, to książka bardzo by na tym zyskała. Niestety, odnośnie zasad rządzących elementem nadnaturalnym, uzyskujemy ledwie ogólnikowe streszczenia, które mi osobiście nie wystarczają. To co u Samanthy Shannon lub Brandona Sandersona mogłoby być jednym z ciekawszych fragmentów settingu, tutaj jest potraktowane bez skupienia się na detalach i logice rządzącej magią. To dosyć rozczarowujące.

Kolejnym aspektem książki, który mi się nie spodobał, była długość powieści i jej struktura. Ma ona niby prawie 300 stron, ale mam wrażenie, że dałoby się ją rozbudować jeszcze o co najmniej 50, jeśli nie 100. Niestety, to, co uzyskaliśmy, jest nadmiernie krótkie, a w dodatku monotematyczne. Cień i kość posiada tylko jeden wątek i zabrakło mi tu jakiegoś zróżnicowana, skupienia się na elementach świata i narracji, które nie byłyby bezpośrednio związane z wątkiem głównym, a po prostu pozwoliłyby nam zanurzyć się w narracji i settingu, który zamieszkują Griszowie. Myślę, że czytając tę powieść, pragnąłem czegoś powolnego i pełnego detali. Niestety, akcja i narracja pędzą w swoim kierunku, a to, co nie było z nimi powiązane, zostało przesunięte na boczny tor.

Ostatnim elementem powieści, który budzi moje wątpliwości, jest wątek Mala i Aliny. Przyjaciele, razem podróżując, w końcu zaczynają pałać do siebie uczuciem romantycznym. Może to tylko moja opinia, ale jestem już troszkę zmęczony motywem „przyjaźń zamienia się w miłość”. W praktycznie każdej książce dwójka przyjaciół płci przeciwnej zamienia się w końcu w parę kochanków. Myślę, że narracja Cienia i kości dużo by zyskała, gdyby autorka nie zdecydowała się pójść tym utartym i ogranym schematem. Czy nie można walczyć z siłami Ciemności, po prostu będąc swoimi przyjaciółmi? Czy można ryzykować życie i poświęcać się tylko dla obiektu westchnień? Czy kobieta i mężczyzna nie mogą żywić do siebie tylko i wyłącznie platonicznego uczucia, ale za to czystego i potężnego?

Dobra, troszkę sobie pomarudziłem, ale mimo wszystko uważam, że Cień i kość to całkiem udana literatura – zwłaszcza jak na pierwszą książkę autorki. Mogłoby być tej powieści trochę więcej, podobnie jak mogłoby być więcej klimatu carskiej matuszki Rosji, ale suma sumarum nie jest źle. Myślę, że mogę postawić Cieniowi i kości w pełni zasłużoną czwórkę, z cichą nadzieją, iż następne tomy trylogii zasłużą na piątkę.

Ocena: Yay! 4/5
Ocena: Yay! 4/5

Tytuł: Cień i kość

Tytuł oryginału: Shadow and Bone

Autor: Leigh Bardugo

Stron: ebook (288)

Wydawnictwo: MAG

Rok: 2019

Oprawa: ebook (twarda)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s