Recenzje

[15] „Zgasić Słońce. Szpony Smoka” Robert J. Szmidt – recenzja

Zgasić Słońce to pozycja, która od samego początku zwróciła na siebie moją uwagę. Książka miała opowiadać o Japonii, smokach, Amaterasu, a także technologii i Piłsudskim, który pragnie przywrócić Polskę na mapy świata. To dosyć niecodzienne, aczkolwiek niewątpliwie ciekawe połączenie. Czy autorowi udało się dobrze rozwinąć koncept w finalny produkt?

Zanim odpowiem na to pytanie, przyjrzyjmy się bliżej fabule i bohaterom powieści. Głównym bohaterem Szponów Smoka jest Andrzej Horodyński, Polak żyjący pod ruskim zaborem, który służy na pokładzie jednego z latających, bojowych statków. Zjednoczona Flota, czyli siły Europy i Ameryki, ruszają z tajną misją, by zniszczyć Tokio, stolicę Imperium, które zagraża całemu światu swoją potęgą bojową i, przede wszystkim, kontrolą nad pięcioma Smokami, które są groźniejsze od największych maszyn bojowych.

To właśnie akcja zniszczenia Tokio – czyli tytułowa operacja Zgasić Słońce – stanowi pierwsze sceny książki. Jest to dosyć rozbudowany opis, zajmujący około pierwszych 100 stron powieści. Mam jednak w związku z tym pewne zastrzeżenia. Szmidt opisuje dokładnie działania wojskowe Zjednoczonej Floty, jak i to, co w trakcie bitwy robi Horodyński. Niestety, szczegółów odnośnie sytuacji politycznej i wojskowej świata przedstawionego dowiadujemy się dopiero z czasem, a wyjaśnienia związane z choćby smokami i Amaterasu dostajemy znacznie później. W efekcie niby jest jakaś akcja, coś się dzieje, następują jakieś wydarzenia, ale jakie to ma znaczenie dla świata, co do tego doprowadziło i o co w tym wszystkim chodzi? Odpowiedzi na te pytania nie zostają nam podane w trakcie decydującej bitwy, co może wywołać poczucie konfuzji i zagubienia w akcji powieści.

W związku z dość długim opisem „jest wojna, ale nie wiemy o co biega” muszę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy. Mam wrażenie, że cała książka była bardziej nastawiona na „bohaterowie czynią” niż „bohaterowie czują i przeżywają”. Znaczy, to drugie też się do pewnego stopnia pojawiło w powieści, ale jednak znaczna większość opisów dotyczyła czynności czysto fizycznych, a emocje i osobowość postaci znalazły się na drugim planie. Nie ukrywam, że wolę książki, o których bohaterach da się powiedzieć coś więcej niż to, co zrobili w danej scenie, a niestety, stosunek duchowości do fizyczności w Zgasić Słońce mnie nie zadowala.

Niemniej jednak, pomijając powyższe, muszę powiedzieć, że książka Roberta Szmidta nie jest zła. Owszem, pewne rzeczy dałoby się zrobić inaczej, zmienić położenie akcentów i położyć nacisk na nieco inne zagadnienia, ale mimo wszystko czytając tę powieść, nie czułem, że marnuję czas i nerwy.

Należy zaznaczyć jednak jedną rzecz – tekst z tyłu książki nie był w 100% prawdziwy. Pierwszym jego zdaniem było „Piłsudski vs Ameterasu” i czytając to, wyobrażałem sobie Polaka na jakimś oficjalnym przyjęciu, bądź w shintoistycznej świątyni, uczestniczącego w ceremonii parzenia herbaty z japońską boginią i omawiającym z nią jakieś ważne sprawy bądź biorącego udział w jakiejś dworskiej, nadnaturalnej intrydze. Niestety, takiej sceny nie ma w powieści w ogóle – a szkoda, bo aż się prosi o napisanie!

Mam też pewne wątpliwości odnośnie tła wydarzeń, które doprowadziły do ataku na Tokio. Na samym końcu książki dowiadujemy się wreszcie czegoś o historii smoków, czemu Amaterasu jest jedynym bogiem, który przetrwał i o tytułowych Szponach Smoka, to jest magicznych mieczach, które powoli pożerają dusze ludzi, którzy je dzierżą. Problem w tym, że – kolejna rzecz, która mnie nieco rozczarowała – ani Szpony, ani ich właściciele nie pokazują się na kartach powieści! A przecież postaci, które powoli zanikają, jeśli nie zabiją jednej osoby każdego dnia, aż się proszą o pokazanie w książce. Wszakże ich kondycja psychiczna, duchowa, odpowiedzialność, która na nich ciąży i klątwa, od której nie mogą uciec – to wszystko wymieszane razem stworzyłoby bardzo ciekawych bohaterów, nawet jeśli tylko drugiego planu. I, podobnie jak to miało miejsce z Amaterasu, jest to kolejny ciekawy wątek, którego niestety w ogóle tutaj nie doświadczymy.

[Jakby się jednak zastanowić, to Szpony Smoka zostały jakoś wyjaśnione. W Zgasić Słońce występuje także metal znacznie lżejszy od powietrza – to dzięki niemu maszyny wojny mogą w ogóle wznieść się w powietrze – o którym nie wiemy kompletnie nic. Czy to naturalna substancja? Jakiś stop czy też inny wytwór współczesnej nauki? A może by go stworzyć, należy wykonać okultystyczny rytuał? Nic nie wiemy, choć owa substancja jest częścią settingu. Hallo, anybody home?]

Smuci mnie także zakończenie książki. Po pierwsze, jest bardzo negatywne, po drugie mam także wrażenie, że spada ona na bohaterów jak grom z jasnego nieba i nim zdążymy jako czytelnicy przywyknąć do nowej sytuacji, to powieść już się kończy. Uważam, że można by było tą książkę wydłużyć, a i pozytywne zakończenie nie byłoby technicznie rzecz ujmując niemożliwe. Przede wszystkim jednak, przez połowę stron obserwujemy Piłsudskiego i Horodyńskiego, gdy ten mu pomaga, a akcja kończy się, choć nie wiemy, czy szansa na powstanie państwa polskiego stała się prawdopodobniejsza choćby o jotę. To bardzo… no cóż, rozczarowujące.

Mimo wszystko postanowiłem dać książce Szmidta pozytywną ocenę, choć nie najwyższą z możliwych. Czytało mi się ją naprawdę przyjemnie, wizja alternatywnej historii z japońską boginią i podległymi jej smokami w starciu zresztą świata jest niewątpliwie ciekawa i oryginalna, nie mam również większych zastrzeżeń do języka. Jak mówię, akcenty można było położyć inaczej, ale nie jest to jakiś bardzo wielki grzech. Zbierając wszystko do kupy, muszę powiedzieć, że czwórka w pięciostopniowej skali wydaje mi się być stosowną oceną. Może nie jest to najlepsza książka w dziejach, ale jest całkiem porządna.

Ocena: Yay! 4/5
Ocena: Yay! 4/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Zgasić Słońce. Szpony Smoka.

Autor: Robert J. Smidt

Stron: 437

Wydawnictwo: SQN

Rok: 2020

Oprawa: miękka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s