Recenzje

[14] „Anubis” Wolfgang Hohlbein – recenzja

Moja relacja z okładkami książek jest dwojaka. Z jednej strony wiem, że książki nie należy oceniać po okładce i mam swoich ulubionych twórców, których kupuję niezależnie od tego, jaka grafika zdobi ich twory. Z drugiej strony, czasem widzę przepiękną okładkę i nie mogę się powstrzymać, by takiego pięknego woluminu nie zakupić i włączyć do mojej kolekcji.

Wstyd się przyznać, ale Anubisa zakupiłem, bo zdobiąca go ilustracja przypadła mi do gustu. Jak się potem okazało, był to bardzo dobry wybór, nawet jeśli dokonany z kompletnie złych powodów.

Głównym bohaterem powieści jest profesor Mogens VanAndt, nauczający historii na nikomu nieznanym college’u w Stanach Zjednoczonych. Jego życie w ogóle go nie zadowala – jest w centrum Wielkiego Nigdzie, nie zarabia zbyt dużo, musi znosić towarzystwo swojej gosposi, Panny Preussler, starszej pani, która na zmianę próbuje go uwieść i grzebie w jego rzeczach, w dodatku gnębi go pewne mroczne wydarzenie z przeszłości, które zniszczyło go kompletnie.

Nagle profesor otrzymuje tajemniczą wiadomość od doktora Jonathana Gravesa, swojego niegdysiejszego towarzysza. Jak profesor się dowiaduje, W Kalifornii prowadzone są wykopaliska, które mają przynieść zaangażowanym w nie badaczom dużą fortunę i przede wszystkim zapisanie się na kartach historii. Szczegółów póki co brak, ale Mogens otrzymuje od Gravesa dużo pieniędzy jako zaliczkę, a jeśli zdecyduje się przyjechać na miejsce wykopalisk, to z pewnością tego nie pożałuje.

Jak łatwo się domyślić, profesor decyduje się wziąć udział w pracach badawczych, nawet pomimo tego, iż szczerze nienawidzi Gravesa. Ciężko mu się dziwić, doktor został genialnie napisany – w taki sposób, iż czytelnik szczerze go nie znosi. Trochę przypomina mi to sposób, w który Rowling napisała Bellatrix, ale oczywiście, Graves jest o kilka poziomów mniej na drabinie nienawiści.

Mogens także został ciekawie napisany. Jest bardzo bojaźliwy, nieszczególnie wysportowany, świetnie wpisuje się w koncept Lovecraftowskiego naukowca, który może i dużo wie, ale jego zdrowie psychiczne jest na granicy zapaści. Patrząc z jego perspektywy na wydarzenia książki, autor ciągle nawiązywał do mitologii Cthulhu, czy to językiem i przewidzeniami profesora, czy też opisywaniem niebezpiecznych, tajemniczych głębi morskich, w których może czyhać nieznane i okultystyczne – wszak Anubis jest horrorem.

Kolejną z głównych postaci jest wspomniana już Panna Preussler. Jeśli mam być szczery, to jest to moja ulubiona postać z całej powieści. Początkowo poznajemy ją jako starszą, wścibską, nieco zagubioną kobietę, która jest na najlepszej drodze, by zostać crazy cat lady – lub być może już nią jest. Z czasem jednak odkrywamy jej głębszą, prawdziwszą stronę. Panna Preussler może być stara i pulchna, ale jest bardzo potężna, w każdym aspekcie tego słowa, od ruszania razem zresztą bohaterów na wyprawy i walczenia z potworami, do wielkiego, czystego serca. Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo polubiłem tę starszą panią.

Omówiłem już pokrótce bohaterów powieści, chciałbym jeszcze coś powiedzieć o jej strukturze. Z jednej strony, ta książka jest dosyć statyczna – jej lwia część dzieje się w jednym miejscu, które, z oczywistych względów, nie zmienia się jakoś drastycznie. Jeśli jednak chodzi o cele i motywacje bohaterów, to co jakiś czas odkrywaliśmy nowa fakty i warstwy. Dzięki temu powieść była bardzo ciekawa, nadało to także głębi psychologicznej jej bohaterom. W efekcie nie szło się nudzić w takcie lektury.

Chciałbym także poświęcić trochę miejsca na kwestie czysto językowe. Anubis to dosyć pokaźna książka, ma prawie 650 stron. Zawiera szczegółowe, pokaźne opisy. Mi osobiście bardzo one przypadły do gustu i muszę przyznać, że Hohlheim dobrze operuje słowem. Już o tym wspominałem, ale jeśli mam do wyboru przeczytać krótką książkę lub grubszą, to wybiorę to drugie – oczywiście założywszy, iż nie jest tam lana woda, a język jest estetycznie zadowalający. A w tym przypadku był.

[Muszę coś zaznaczyć – czytając opinie o książce na Lubimy czytać, spotkałem się z paroma opiniami, które były bardzo krytyczne odnośnie języka i opisów tej powieści. Oczywiście, takie rzeczy są kwestią gustu, ale ja osobiście nie mam autorowi nic do zarzucenia. Po prawdzie to dziwi mnie brak zachwytu nad tą książką. Mi się naprawdę bardzo podobała pod każdym względem – postaci i ich psychiki, dialogów, kwestii czysto językowych, akcji i wydarzeń… nie jestem w stanie kręcić nosem nad żadnym jej aspektem.]

Jest jeszcze jedna rzecz warta omówienia – jak wspomniałem, Anubis zawiązuje do twórczości Lovecrafta. Myślę, że autorowi udała się rzecz trudna – z jednej strony stworzył silne i wyraziste nawiązanie literackie do twórczości innego pisarza, z drugiej zaś strony jego książka jest w pełni oryginalna i niepowtarzalna. Wielu pisarzy tworzy w nurcie mitologii Cthulhu, ale zazwyczaj bazują bardzo mocno na tym, co stworzył przed nimi Lovecraft. Na tym tle Anubis wyróżnia się wyraźnie swoją niesztampowością.

Reasumując, polecam lekturę recenzowanej książki. Wpisuje się w tradycję kosmicznego horroru, jednocześnie oferując bardzo dużo od siebie. Jej bohaterowie są wielowymiarowi i wyraziści, a nad językiem powieści mogę się tylko zachwycić. Aż strach pomyśleć jaki Anubis jest dobry. Zachęcam do zapoznania się z nim, nie będzie to czas stracony.

Ocena: Wow! 5/5
Ocena: Wow! 5/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Anubis

Tytuł oryginału: Anubis

Autor: Wolfgang Hohlbein

Stron: 644

Wydawnictwo: Red Horse

Rok: 2009

Oprawa: miękka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s