Recenzje

[13] “Koralina” Neil Gaiman – recenzja

Koralina to horror z elementami fantasy (a może fantasy z elementami horroru?) napisany przez popularnego pisarza, jakim jest Neil Gaiman. W Polsce książka ta została wydana przez wydawnictwo Mag, moja edycja jest w twardej oprawie z wbudowaną tasiemką/zakładką i z charakterystycznym motywem graficznym – bardzo ładnie prezentuje się na półce razem z innymi książkami tego samego autora. Co jednak sądzę o zasadniczej części książki, czyli jej fabule i zwartości?

Koralina to mała dziewczynka, która wraz ze swoimi rodzicami wprowadziła się do nowego mieszkania. Budynek, w którym mieszkają, kiedyś był jednym dużym mieszkaniem, ale podzielono go na kilka mniejszych. Poniżej Koraliny mieszkają panny Spink i Forcible, emerytowane aktorki, a powyżej niej nieco szalony starzec, który hoduje cyrkowe myszy. 

Koralina bardzo się nudzi tego zimnego i deszczowego lata, więc w przerwach między odwiedzaniem swoich sąsiadów – są naprawdę mili – zwiedza tereny wokół domu. Kiedy jednak nie może wyjść na dwór z powodu wyjątkowo brzydkiej pogody, postanawia bawić się w badaczkę wnętrza swojego mieszkanka. W ten sposób znajduje Drzwi, które prowadzą – zdawałoby się – donikąd.

Nie mija wiele czasu, a okazuje się, że drzwi jednak gdzieś prowadzą – do lustrzanego odbicia domu Koraliny. Ten świat zamieszkują odpowiedniki sąsiadów dziewczynki, a także drugi tata i druga mama, wyglądający podobnie do prawdziwych rodziców Koraliny, z tym wyjątkiem, iż mają oczy z guzików, niby pluszowe lalki. Drudzy rodzice bardzo kochają Koralinę i dają jej wszystko, czego ona tylko może chcieć – najlepsze ubrania, zabawki, przepyszne obiady i desery.

Jest tylko jeden problem – porwali i uwięzili jej prawdziwych rodziców. Jeśli dziewczę chce ich kiedykolwiek zobaczyć, musi ich uwolnić ze szponów drugiej matki.

Tak w wielkim skrócie prezentuje się fabuła Koraliny. Nie uświadczymy tu jakiegoś nowego, niespotykanego nigdzie indziej systemu magii, sama akcja jest raczej prosta i bez większych twistów, zakończenie jest także pozytywne – co w sumie niecodzienne, jeśli chodzi o horrory, ale mam wrażenie, że Koralina miała być lekką i przyjemną książką, nawet jeśli zawiera w sobie elementy grozy.

Tak naprawdę prawdziwa siła tej książki leży nie w tym, co się dzieje z główną bohaterką, a w tym, jak zostało to opisane. A opisy są po prostu przecudowne. Zazwyczaj nie lubię bardzo krótkich książek – Koralina ma nieco więcej niż 100 stron – ale w tym konkretnym przypadku otrzymaliśmy nie coś krótkiego, co można by było wydłużyć i dopieścić, a coś bardzo eleganckiego w swojej prostocie. Mam wrażenie, że gdyby autor, nie daj Boże, zdecydował się na dłuższe opisy, to bardzo by to zaszkodziło tej publikacji. Taka jaka jest, jest perfekcyjna.

Muszę też bardzo pochwalić postaci, które się pojawiły na kartach książki. Sąsiedzi głównej bohaterki byli cudowni w swojej serdeczności, zwłaszcza mówię o emerytowanych aktorkach. Drugi ojciec dostał swoje pięć minut i wyraźnie jest odrębny od drugiej matki, którą z kolei najbardziej zapamiętałem na bazie długich, czerwonych paznokci, którymi niecierpliwie stukała o swoje sztuczne, pozbawione wyrazu oczy. 

Najbardziej jednak, jeśli chodzi o wyrazistość i charakter bohaterów zapamiętałem Kota, którego dialogi z Koraliną, styl bycia i niesienie jej pomocy oraz wsparcia w trudnych chwilach po prostu mnie zwaliły z nóg. Koralina to książka pełna cudnych, autentycznie żywych i ciekawych bohaterów, ale Kot osiągnął szczyty Himalajów. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz polubiłem tak bardzo bohatera jakiejś książki, zwłaszcza drugoplanowego.

Warto także wspomnieć, że i sama Koralina jest pełna wyrazu i trójwymiarowo naszkicowana. Jest bystra, inteligentna, podstępna, odważna i silna, ciekawa świata i waleczna wtedy, gdy wymaga tego sytuacja. Musi stoczyć nierówną, niebezpieczną walkę i pomimo tego, iż zdawałoby się, że jest na z góry przegranej pozycji – co może dziecko przeciwko potworowi? – to wykorzystuje wszystkie swoje niewątpliwe atuty, by podnieść rękawicę, którą rzucił jej los. 

Podsumowując, Koralina podobała mi się bardzo. Język użyty przez autora, dialogi, charakterystyka postaci powieści, inteligentna i odważna bohaterka główna – ta książka ma wiele cech, które sprawiają, że warto się nią zainteresować. W pełni rozumiem, czemu ta akurat publikacja zyskała nagrody Hugo i Nebula. Niewątpliwie są one zasłużone. Nic, tylko czytać. 

Ocena: Wow! 5/5
Ocena: Wow! 5/5

DANE O KSIĄŻCE:

Tytuł: Koralina

Tytuł oryginału: Coraline

Autor: Neil Gaiman

Stron: 103

Wydawnictwo: MAG

Rok: 2017

Oprawa: twarda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s