„Droga królów” Brandon Sanderson – recenzja

Brandon Sanderson to jeden z moich ulubionych pisarzy. Autor takich hitów jak trylogia Zrodzonego z Mgły czy Elantris aktualnie skupia swoją uwagę (a w zasadzie to jej część, gdyż jest wielozadaniowy) na nowym cyklu fantasy, mającym liczyć sobie 10 tomów. Archiwum burzowego światła, bo to o nim mowa, zaczęło się od Drogi królów. Jak oceniam tę książkę?

Zanim przejdę do omówienia książki jako takiej, chciałbym parę zdań poświęcić na opisanie jej wydania. Wydawnictwo MAG początkowo wydawało Archiwum w miękkiej okładce, co nie było najlepszym pomysłem – pierwszy tom liczy ponad 1100 stron (!). Na szczęście, po jakimś czasie MAG uznał, że tak duża rozmiarowo książka po prostu musi być w twardej oprawie i nowsze wydania są lepiej pod tym względem przemyślane. W wolumin wbudowano także tasiemkową zakładkę.

Droga królów ma miejsce na planecie zwanej Roshar, która jest częścią uniwersum Cosmere. Roshar to planeta z jednym superkontynentem, który co jakiś czas nawiedzają arcyburze. Arcyburze są potężne i całe życie musiało się do nich dostosować. Tylko w jednym z regionów kontynentu, skrytym za górami, które rozpraszają deszcze arcyburz, panuje życie roślinne i zwierzęce, które znamy z Ziemi (i innych książek Sandersona). Wyłączając ten wyjątkowy region, wszystkie rośliny posiadają twarde skorupy, do których się chowają, gdy potężne sztormy w nie uderzają, a najpopularniejszym rodzajem zwierzęcia pociągowego są tzw. chulle, czyli kraby z muszlami, do których również mogą się schować, gdy zajdzie taka potrzeba.

W tym świecie obserwujemy życie różnych ludzi, którzy muszą sprostać wyzwaniom, które postawił przed nimi los. Najważniejszą postacią w Drodze królów jest Kaladin, zwany niekiedy Burzą Błogosławionym. Kaladin to chirurg i wojownik, który został wtrącony w niewolę. W armii oświeconego Sadeasa – jednego z arcyksiążąt Aletharu – służy on za tzw. mostowego, czyli jednego ze straceńców, którzy muszą biegać z ciężkim mostem, po którym armia Sadeasa przemierza przepaści w Strzaskanych Równinach, na których mierzy się z rasą ludzi zwanych Parshendimi. Mostowi są bardzo okrutnie traktowani i grozi im ciągle niebezpieczeństwo, tak więc rozdziały Kaladina koncentrują się na próbach poprawy losów swoich i jego przyjaciół z drużyny mostu czwartego. Zanim im jednak poprowadzi, musi zasłużyć na ich zaufanie i szacunek, a to wyzwanie samo w sobie.

Poza Kaladinem, istnieją oczywiście inne postaci-narratorzy (kiedy piszę „narratorzy” mam na myśli mowę pozornie zależną, narracja jest trzecioosobowa), choć są oni nieco na drugim planie. Dalinar Kholin to chyba jedyny naprawdę honorowy arcyksiążę, wojownik zwany Czarnym Cierniem. Ze względu na swoje zdolności bojowe (a także bycie tzw. Odpryskowym – napiszę o tym później) i bycie bratem nieżyjącego króla Gavilara, zwykł być bardzo szanowany. Niestety, Dalinar się starzeje, a w dodatku myśli zaprząta mu ostatnia wiadomość od zamordowanego brata, studiuje więc starożytną księgę, tytułową Drogę królów, w której stara się znaleźć wskazówki odnośnie tego, jak postępować. Niestety, jego nowa odkryte poczucie honoru wyraźnie go odróżnia od jego pobratymców, dla których liczy się tylko osiągnięcie celu, bez względu na sposób i koszta. Co gorsza, podczas każdej arcyburzy doświadcza tajemniczych wizji – czy dzieje się tak dlatego, że powoli traci kontakt z rzeczywistością? A może istnieje inne wyjaśnienie owego fenomenu?

Kolejną narratorką jest Shallan, młoda dziewczyna ze swoimi sekretami. Oficjalnie podróżuje za jasnością Jasnah, aby pobierać nauki u największej uczonej swoich czasów i samej zostać badaczką. Ma jednak różne tajemnice, w tym to czego tak naprawdę chce od starszej kobiety. Musi wykazać się sprytem i przebiegłością, jeśli pragnie zrealizować swój plan, a także wykonać go tak, by odrzucić od siebie wszelkie podejrzenia za jego przeprowadzenie.

Ostatnim narratorem – mówię tu o tych, którzy otrzymali więcej niż jeden rozdział – jest Szeth. Jest on wygnańcem z własnego ludu, który jako karę musi wykonywać polecenia tego, kto obecnie posiada jego Kamień Przysięgi. A jako, że Szeth posiada Miecz Odprysku i jest w stanie dokonywać Wiązań – o tym też wspomnę w stosownym czasie – bardzo często, ku swojej rozpaczy, pracuje jako morderca, dokonujący niemożliwego.

Tak więc prezentują się postaci, z których perspektywy patrzymy na świat i których losy śledzimy. Każda z nich ma nie tylko swoją własną osobowość i historię do opowiedzenia, ale także swoje własne wyzwania. Shallan uczy się razem z Jasnah i snuje z nią różne teorie naukowe, jak choćby ta czemu Parshendi zamordowali króla Gavilara, nieszczęśliwy Szeth ma najmniej rozdziałów, ale są wypełnione akcją, magią i różnymi akrobacjami, których dokonuje, mordując. Dalinar i Kaladin z kolei pokazują nam życie obozów wojskowych Alethich z dwóch różnych perspektyw. Pierwsza to punkt widzenia ważnego politycznie arcyksięcia, który bierze udział w spotkaniach z królem i ma moc decyzyjną. Druga należy do niewolnika pracującego fizycznie, który musi wykonywać rozkazy nawet nie tyle Sadeasa, co pomniejszych wojskowych należących do jego armii.

To właśnie wojna, w której Dalinar i Kaladin biorą udział, stanowi trzon fabuły książki. Starcia wojsk, strategie związane z ich działaniami, szukanie sojuszników i pertraktacje z nimi – znajdziemy tu to wszystko. Ze względu jednak na to, iż to Kaladin jest głównym bohaterem książki, najwięcej opisów Brandon Sanderson poświęcił wysiłkom mostowych, pracom, które wykonują – tak podczas bitew, jak i poza nimi – i ich problemom natury wszelakiej. I choć badania Shallan czy też morderstwa Szetha także stanowią element fabuły utworu, to mam wrażenie, że zostały wysunięte na drugi plan.

Opisałem już postaci historii, czas na to, co u Sandersona najciekawsze, czyli magię. Ta występuje w trzech formach: Dusznikowania, Wiązań i Odprysków. Odpryski, dzielące się na Pancerze Odprysków i Miecze Odprysków, to silniejsze wersje zwykłych pancerzy i mieczy. Miecze Odprysków potrafią jednym celnym ciosem zabić człowieka, przenikając przez niego i wypalając jego duszę. Jeśli zaś chodzi o materię nieożywioną, to potrafią ciąć ją niczym gorący nóż masło. Pancerze zaś nie tylko dobrze chronią – także przed Mieczami Odprysków – ale dają również noszącemu siłę i wytrzymałość w bitwie. Osoba nosząca obydwa jest praktycznie jednoosobową armią.

Wiązania to po prostu manipulowanie grawitacją. Istnieją ich trzy rodzaje, które pozwalają odpowiednio zmienić grawitację dla samego siebie lub innej istoty – np.: wiążąc się z sufitem lub ścianą, by po nich chodzić – złączyć coś ze sobą tak, by nikt nie był w stanie tego rozdzielić, lub w końcu sprawić, by dany przedmiot przyciągał grawitacyjnie inne.

Z Wiązaniami łączy się mój ulubiony koncept książki, czyli burzowe światło. Istnieją kamienie szlachetne – w świecie przedstawionym wykorzystywane jako monety – które gromadzą w sobie światło, gdy zostaną wystawione na arcyburzę. Większość ludzi korzysta z takich błyszczących kamieni albo jako waluty, albo by oświecać sobie drogę, ale niektórzy ludzie mają zdolność wsysania w siebie owego światła i wykorzystywania go, by Wiązać. Po prawdzie, każda magia w Drodze królów wykorzystuje burzowe światło (jest na przykład także wykorzystywane do regeneracji i napędzania Pancerzy Odprysku lub w Dusznikowaniu) ale jest to najoczywistsze, kiedy mówimy o Wiązaniach.

Ostatnim rodzajem magii jest Duszkinowanie, czyli transformacja materii. Dzieje się tak przy pomocy fabriali – magiczno-technicznych urządzeń, które mogą np.: zmniejszyć ból, wygenerować ciepło lub zmienić coś w żywność – ale znane są także bardzo potężne fabriale będące w stanie transmutować praktycznie wszystko. Z Duszkinowaniem wiąże się także okultystyczna teoria 10 Podstawowych Esencji, takich jak krew, dym lub światło, w które najłatwiej transmutować i które stanowią pewną bazę dla bardziej skomplikowanych przemian.

Inną ciekawostką odnośnie magii w Rosharze są spreny, czyli rodzaje świetlistych duchów przyrody. Spreny występują w wielu formach, choćby takich jak wiatro-, deszczo-, czy życiospreny, ale także bólo- lub chwałospreny. To bardzo ładny detal, podkreślający niezwykłość i oryginalność Rosharu – podobnie jak to, że planeta ma 3 księżyce.

[To ostatnie może nie jest jakimś szczytem oryginalności, ale nie oszukujmy się, większość światów fantasy ma po jednym księżycu – więc jest to owszem, detal, ale taki, który cieszy.]

A jak to wszystko wygląda od strony wykonania? Po prostu wspaniale. W treści książki – jak to u Sandersona – padło wiele mądrych, wbijających w fotel cytatów, które aż chciałoby wydrukować i powiesić w ramce, takie są cudne. Psychika postaci jest szczegółowo zarysowana i spędzimy dosyć dużo czasu, zagłębiając się w nią. Sceny walki są dobrze opisane i aż chce się je czytać – po prawdzie to całą książkę chce się czytać.

Nie zabrakło także rzeczy, które są znakiem rozpoznawczym autora. Obok rozwiniętej psychiki postaci są to wyzwania, którym muszą one sprostać, szczęśliwe, wcale nie tak oczywiste zakończenie i nagłe zwroty akcji – jak choćby wyjawienie, kim są według Jasnah Pustkowcy, tajemnicze potwory z legend, nad którymi prowadzi badania.

Warto też zaznaczyć, że Droga królów to ledwie pierwsza część cyklu i można powiedzieć, że pisarz dopiero tworzy zarys świata i ustawia pionki na scenie. Z tego względu pozostało jeszcze dużo do odkrycia, tak dla postaci przedstawionych, jak i czytelników. Jednocześnie to naprawdę bardzo dobry wstęp i stanowi obietnicę zaiste wspaniałej sagi fantasy.

Podsumowując, jaką książką jest Droga królów? Sanderson jak zawsze trzyma wysoki poziom. Znajdziemy tu epickie bitwy, starania skazane – zdawałoby się – z góry na niepowodzenie, odkryjemy nieco odpowiedzi na pytania, które zadają sobie mieszkańcy Rosharu. Choć książka ma ponad 1100 stron, w żadnym miejscu nie poczułem, by była ciężkostrawna i choć lektura tak wielu kartek zajmuje nieco czasu, to jest ona tego warta. Mam nadzieję, że następne części cyklu będą równie ciekawe, a świat Archiwum burzowego światła wyjawi swym czytelnikom wszystkie swe fascynujące tajemnice – jak i piękno, które niewątpliwie skrywa.

Ocena: Wow! 5/5
Ocena: Wow! 5/5

Dane o książce:

Tytuł: Droga królów

Tytuł oryginału: The Way of Kings

Autor: Brandon Sanderson

Cykl: Archiwum burzowego światła (tom pierwszy)

Stron: 1125

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: 2019

Oprawa: twarda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s